W dzisiejszym wpisie chcę przedstawić swoje pierwsze wrażenia na temat konsoli przenośnej stworzonej przez marke Valve. Mowa o modelu SteamDeck w wersji z wyświetlaczem OLED i pamięcią 512gb. Sprzęt zakupiłem w sierpniu 2025 roku, bezpośrednio od producenta poprzez stronę internetową Steam. Za swoją konsolę zapłaciłem 2599zł. Cena w innych popularnych marketach elektronicznych wynosiła od 3199zł do około 4300zł. Zamówienie złożyłem około tydzień przed wyjazdem na urlop za granicę, według strony internetowej Steam czas dostawy to 3-5 dni roboczych, więc na początku nie martwiłem się o to że konsola dotrze do mnie przed wyjazdem. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że będzie ona musiała pokonać drogę z Holandii i od razu zacząłem szukać informacji na temat czasu dostawy u innych posiadaczy SteamDecka w internecie a opinie były mieszane. Niektórzy pisali, że konsola dotarła do nich w około 3 dni robocze, inni pisali, że czekali ponad dwa tygodnie, a czas opisywany na stronie to czas który liczymy od momentu wysyłki paczki z magazynu. W mojej głowie pojawił się scenariusz, w którym konsola przyjeżdża pod drzwi mojego domu dzień po moim wyjeździe na urlop. Codziennie sprawdzałem informację o statusie mojej przesyłki i ze zniecierpliwieniem czekałem na wiadomość o treści „Paczka zostanie dostarczona w dniu dzisiejszym”. W moim przypadku oczekiwanie na tą wiadomość trwało 3 dni robocze, ponieważ mojego SteamDecka zamówiłem w sobotę, a dotarł do mnie w środę. Cieszyłem się niesamowicie i tego samego wieczora usiadłem do rozpakowanie paczki i pierwszego uruchomienia, w tym momencie pojawił się pierwszy nieoczekiwany problem.

Pierwsze uruchomienie konsoli, coś co dla wielu z Nas jest ekscytujące i budzi wiele emocji. Chciałbym żeby w moim przypadku były one pozytywne ale niestety tak nie było.

Po wyjęciu Steamdecka z etui, które dostajemy wraz z konsolą wcisnąłem przycisk power i moim oczom ukazało się logo konsoli, a po chwili ekran w którym konsola poprosiła o dostęp do sieci wi-fi by dokonać aktualizacji. Hasło wpisane, pasek aktualizacji zapełnił się w parę minut i konsola się resetuję. Ponownie wita mnie logo SteamDeck, wiem że to moment w którym pierwszy raz zaloguję się na moje konto steam i pobiorę gry, które chcę ograć na urlopie. Wpatruję się w ekran przez dłuższą chwile, a na nim cały czas logo. W pierwszym momencie pomyślałem, że to normalne, pierwsze uruchomienie konsoli może trwać około minuty. Czekam 5 minut, nic się nie dzieje, czekam 10 minut i dalej bez zmian. Lekko zaniepokojony zaczynam szukać informacji na ten temat w internecie i okazuję się, że nie jestem jedyny któremu przytrafiło się wpatrywanie w logo.

Pierwsza myśl, trafił mi się uszkodzony egzemplarz, będzie trzeba go odesłać i czekać na nowego, co całkowicie rujnuje moje plany grania podczas podróży. Nie poddałem się jednak i zacząłem szukać, z doświadczeń innych użytkowników dowiedziałem się że jedyne co mogę zrobić to spróbować przywrócić konsolę do ustawień fabrycznych. Nie jest to skomplikowane i myślę, że każda osoba która używa komputera sobie z tym poradzi. W moim przypadku musiałem ten reset wykonać dwa razy. Po tym w końcu mogłem zobaczyć jak wygląda interfejs tego urządzenia. Byłem przeszczęśliwy i od razu zacząłem pobierać gry i przeglądać wszystkie możliwe miejsca w interfejsie.

Trzymałem mojego steamdecka i myślą, która przyszła mi do głowy to:”kurcze, nie jest to taki mały sprzęt jak myślałem”. Wyobrażając go sobie widziałem coś bardziej zbliżonego do PSP, a Deck jest bardziej podłużnym tabletem. Jeśli chodzi o komfort jego użytkowania to uważam, że jest bardzo wygodny, pewnie siedzi w dłoniach, nie ma wrażenia, że może się wyślizgnąć a wyważenie jest w porządku. Po około miesiącu użytkowania zauważyłem, że dłużej mogę trzymać go w rękach w pozycji siedzącej. Leżąc w łóżku po około 20-30 minutach mam problem z drętwieniem w prawej dłoni. Nie przeszkadza mi to na tyle, żeby go odłożyć, ale może dlatego że wciągnąłem się dość mocno w Hollow Knight’a. Co do chłodzenia konsoli to przy mniej wymagających tytułach wentylatory są praktycznie niesłyszalne. Odpalając tytuły AAA konsola robi się głośniejsza, jest to odczuwalne, ale nie jest to poziom głośności, który bardzo przeszkadza w graniu. Co do temperatur to konsola najbardziej nagrzewa się w górnej części ekranu pośrodku konsoli. Odprowadzanie ciepła skierowane jest na górną krawędź konsoli. Uważam, że jest to świetne rozwiązanie. Ani przez chwile nie czujemy tego ciepła przy trzymaniu decka w miejscach do tego przeznaczonych.

Od momentu zakupu minął około miesiąc, a ja myślę że z konsolą w rękach spędziłem około 20 godzin. Po tym czasie na pewno mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z tego zakupu i wiem, że ogram w ten sposób masę gier. Pewnie trochę innych niż zakładałem, ale to okaże się w przyszłości i na pewno opiszę to na tym blogu.

No właśnie, a w co grałem w tym czasie. Przed wyjazdem pobrałem 4 gry: CyberPunk2077, Wiedźmin 3, Brotato i No Man’s Sky. Z początku myślałem, że najwięcej czasu spędzę w świecie Geralta, ale jak to często bywa, rzeczywistość bywa inna niż nam się wydaje. Myślę, że ze względu na rozmiar wyświetlacza Steamdecka- bo ma on przekątną 7,4 cala to gry tego typu nie wyglądają tak dobrze jak na dużych monitorach. Czułem, że imersja jest na dużo niższym poziomie niż tego oczekiwałem. Pograłem przez około 30 min i postanowiłem spróbować czegoś innego. Padło na ziemniaczanych wojowników czyli Brotato i ooo tak, to był strzał w dziesiątkę. Większość czasu, który mogłem spędzić z konsolą na urlopie mijał mi strzelając z pistoletu maszynowego i dubeltówki przez ziemniaka zwanego „Okrąglutki”. Nie chcę rozpisywać się na temat tej gry, chcę na to przygotować oddzielny wpis. To do czego zmierzam, to fakt, że steamdeck według moich dotychczasowych spostrzeżeń dużo lepiej sprawdza się w takich grach. Przyjemność, która towarzyszy podczas ogrywania ich jest dużo większa niż przy Wiedźminie czy Cyberpunku.

Na pewno wrócę jeszcze do tych dużych tytułów, ale na ten moment wiem, że chcę ograć mniejsze gierki. W tym momencie jest to Hollow Knight, a następni w kolejce czekają Ori i GhostRunner.

Dobra, czas na kolejną ważną informację, która nurtuję każdego kto zastanawia się czy kupić steamdecka. Ile tak naprawdę będę w stanie grać bez ładowarki. No i tutaj nie podam Ci dokładnych informacji, myślę, że za jakiś czas gdy konsola będzie u mnie już trochę dłużej to stworzę pełnoprawną recenzję i tam opisze wszystkie aspekty bardziej technicznie. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że grając w tytuły AAA, takie jak wyżej wspomniane to baterii wystarczy nam na około 1,5h do 2h maksymalnie. Testowałem to przy fabrycznych ustawieniach Decka i wybraniu profilu SteamDeck w ustawieniach gry.

Jeśli chodzi o mniejsze gierki jak Brotato czy Hollow Knight to czas wydłuża się do około 4h.

W tym momencie zmieniłem trochę moje ustawienia i zmniejszyłem maksymalną liczbę klatek do 40 a limit mocy TDP do 10w. Jestem w trakcie testowania tego ustawienia i tego na jak długo wystarczy mi baterii.

Podsumowując, pierwszy miesiąc minął mi bezproblemowo pomijając problem przy pierwszym uruchomieniu. Poza tym konsola działa płynnie i przynosi mi więcej radości z jej użytkowania niż myślałem. Włączenie jej trwa od 10 do 15 sekund. A jeśli ją uśpimy to wybudzenie trwa około 2-3 sek. Interfejs Steama działa płynnie i intuicyjnie, nie miałem żadnych problemów z szukaniem potrzebnych mi opcji i instalacją gier. Nie zanotowałem też żadnych lagów czy resetów. Wszystko działa jak należy i mam nadzieję, że tak pozostanie. Prawdziwe testy dopiero się zaczną a ja postaram się zebrać jak najwięcej informacji, które przydadzą Ci się w przygotowaniu do zakupu swojego decka. Ja jednak polecam kupić go już teraz i zacząć przygodę z grami, o których nawet nie myślisz, że kiedykolwiek ograsz.

Wielkie dzięki za przeczytanie tego wpisu i zapraszam do sprawdzenia kolejnych treści z mojego bloga, znajdzie się tu wiele treści na temat SteamDecka i gier, które na nim ogrywam. A także inne tematy związane z Technologią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SIEMKA!

Jestem Wojtek, a moje blogowe alter ego to BrodatyPixel. W tej postaci zajmuję się pisaniem o grach i technologii. Od zawsze lubiłem te tematy, dlatego postanowiłem podzielić się moimi przemyśleniami na tej stronie. Jeśli tak jak ja uwielbiasz gry komputerowe, a nowinki technologiczne przeglądasz częściej niż instagrama to na pewno znajdziesz tu coś dla siebie.